Wojciech Litwińczuk

Wojciech Litwińczuk

Jeszcze niedawno byłem zarówno najstarszym, jak i najmłodszym członkiem zespołu. Teraz jestem już tylko najstarszy... O ile pamiętam, w ubiegłym wieku, a i w innym państwie (PRL), śpiewałem przed mutacją jako sopranik podczas mszy, a potem wśród tenorów w dobrym lubelskim chórze.  Po przyjeździe do Rzeszowa poświęciłem się nowej pasji - kulturom in vitro. borówkaNie śpiewałem już w chórze, choć czyniłem to często podczas przeszczepiania kultur i przesadzania roślinek. Podobno, nieświadomy tego, miałem nieraz za cienką ścianą mimowolnych słuchaczy - studentów odbywających właśnie ćwiczenia. Po dwudziestu latach mieszkania w Rzeszowie postanowiłem zmienić coś w moim życiu. Miałem szczęście, że trafiłem na zespół muzyki dawnej. Uważam, że muzyka ta jest niesamowita. I prosta, i tajemnicza. Budzi wiele skrajnych emocji, ale też uspokaja. I co ważne, jest całkiem inna, niż nadawana w większości stacji. Podobno muzyka łagodzi obyczaje. Może więc po paru latach śpiewania nie będę już hurtowo mordował studentów na zaliczeniach i egzaminach. Ale nie obiecuję ...

Polish Czech English French German Hungarian Italian Portuguese Romanian Russian Slovak Spanish Swedish Ukrainian